Polska Wódka czarująca historia pełna niespodzianek

Magicznie rozpływający się w powietrzu alkohol i nie mniej tajemniczo znikający biesiadnicy, kieliszek, który się sam przewraca i nalewki, które potrafią oszukać czas – czarująca i nieoczywista historia Polskiej Wódki kryje wiele sekretów! Z okazji Dnia Polskiej Wódki, który obchodzimy 13 stycznia, Muzeum Polskiej Wódki zdradza niektóre z nich i zaprasza na bezpłatne zwiedzanie od godziny 12:00 do 15:00.

Muzeum wódki

Mówią, że w życiu nie ma nic za darmo, jednak Muzeum Polskiej Wódki zaprzecza wielu stereotypom, a czasem nawet zmysłom. Dlatego 13 stycznia 2022 roku, w dziewiąty już Dzień Polskiej Wódki, magiczne warszawskie muzeum będziecie można zwiedzić bezpłatnie! Żeby zachęcić niezdecydowanych do odwiedzin, muzealni przewodnicy wyciągają kilka asów z czarodziejskiego rękawa historii Polskiej Wódki. Oto wybrane 5 niespodzianek z Polską Wódką w tle, które czekają na odwiedzających w byłym budynku Rektyfikacji Spirytusu i zakładu Wytwórni Wódek na Placu Konesera 1.

1. Angel’s Share czyli znikający alkohol

Jak to możliwe: butelka wódki jest do połowy pusta, chociaż nikt jej nigdy nie otworzył? Wygląda to jak czary, ale tak naprawdę tłumaczą to prawa fizyki. Alkohol zamknięty w butelce raczej z niej nie wypłynie, jednak będzie próbował powoli z niej wyparować. Dodając do tego stare, nie do końca szczelne zamknięcia butelek, często zrobione z korka i laku, ubytek może wynieść nawet do 2% objętości trunku rocznie! Zjawisko to nazywane jest tradycyjnie „Angel’s Share” (udział, część dla anioła), i chociaż możecie je kojarzyć bardziej z beczkami whisky i dojrzewającym rumem, owiewa ono mgiełką magii także Polską Wódkę. To pozornie nadprzyrodzone zjawisko ulatywania trunków wysoko w niebo bez ingerencji żadnej ziemskiej istoty jest doskonale widoczne w czwartej galerii Muzeum Polskiej Wódki, gdzie znajdują się m.in. dziesiątki zabytkowych, nigdy nie otwartych butelek z „magicznym ubytkiem” alkoholu.

2. Naczynie, które nic nie utrzyma

Możesz coś do niego wlać, możesz coś z niego wypić, jednak nie możesz nawet na chwilę spuścić go z oczu czy odstawić na stół przed wypiciem. O czym mowa? O kulawce - tradycyjnym biesiadnym naczyniu do wznoszenia toastów. Przez lata kulawki miały różne kształty, wielkości oraz zdobienia, jednak łączyła je jedna wspólna cecha: ich spód nigdy nie był dość stabilny, aby pozwolić na odstawienie napitku na stół bez ryzyka rozlania zawartości. Często zatem przypominały kieliszki bez nóżek, rogi zwierzęce, a dziś najbardziej popularną ich formą są te z zaokrąglonym dnem, które kulają, czyli turlają się po stole. Nietypowe działanie kulawki miało jeden cel: zapewnić gospodarza, że wszyscy goście, którzy wznieśli toast – często właśnie gorzałką – wypili całą zawartość naczynia zanim odstawili je na stół. Podczas staropolskich biesiad odstawienie wciąż pełnego kieliszka po toaście oznaczało zniewagę dla mówiącego, nie raz kończącą się tajemniczym zniknięciem niezgodnego gościa…

3. Magia słów

W świecie czarów niektóre rzeczy są takie proste: wystarczą dwa, trzy słowa i możemy latać w przestworzach, stawać się niewidzialni lub w inny sposób zaklinać rzeczywistość. Na szczęście magiczne słowa istnieją także w naszym świecie. Sztuka wznoszenia toastów, niestety nieco dzisiaj zapomniana, to sztuka „oczarowywania” gości jedynie przy użyciu wybranych przez nas zdań oraz gestu wzniesienia kieliszka. Arkana wznoszenia toastów dobrze znali nasi praprapradziadowie, którzy podczas jednej biesiady umieli wznieść ich kilkanaście! Najsłynniejsze z nich znaleźć można zapisane w słynnej literaturze, na tzw. kartach historii Polski (w tym historii Polskiej Wódki).  Oczywiście istnieją takie proste, ogólnie znane „zaklęcia” jak „Zdrówko!”, jednak przewodnicy Muzeum Polskiej Wódki przywołują te bardziej wyrafinowane i zachęcają gości do większej kreatywności. Jak przekonują – piękny, szczery toast potrafi magicznie odmienić wieczór, a także na długo pozostać w pamięci współbiesiadników.

4. Nalewkowy wehikuł czasu

Kto z nas nie chciałby czasem przenieść się w czasie, przyspieszyć go trochę, zwłaszcza, kiedy na coś czekamy z utęsknieniem? To uczucie na pewno znają wszyscy twórcy przetworów „dojrzewających”: kiszonek, serów, a także eleganckich win czy nalewek. Chociaż często jadalne są już wcześniej, dopiero ten magiczny czas leżakowania nadaje im jakościowy smak i obłędny aromat. Nie inaczej ma się sprawa z nalewkami na bazie Polskiej Wódki. Co jednak jeżeli istnieje prosty sposób, aby oszukać czas i posmakować pysznych, nasyconych zapachem i aromatem nalewek nie za dwa lata, ale za godzinę? W Akademii Polskiej Wódki znaleziono na to rozwiązanie. Infuzowanie, czyli aromatyzowanie wódki kwiatami, owocami, przyprawami albo ziołami skraca proces nasycania się alkoholu do kilku dni, godzin a nawet minut! Kluczem do udanej infuzji nie jest w tym przypadku cierpliwość, ale jakość składników oraz bardzo dokładnie dobrany czas infuzowania. Tymi oraz innymi magicznymi sztuczkami barmani Akademii Polskiej Wódki dzielą się podczas warsztatów nalewkowych. Pssst! Znaleźć tam można także coś na temat wspomnianej sztuki wznoszenia toastów…

5. Bezcenne przeżycia… W Dzień Polskiej Wódki odwiedzisz Muzeum Polskiej Wódki za darmo!

Czy jest coś bardziej magicznego niż wspaniałe wspomnienia z wizyty w wyjątkowym miejscu? Tak! Może im towarzyszyć także niezwykła okazja. W tym przypadku – Dzień Polskiej Wódki, który obchodzimy 13 stycznia. Z tej okazji, 13 stycznia 2022 roku, znajdujące się na warszawskiej Pradze Muzeum Polskiej Wódki od godziny 12:00 do 15:00 będzie otwarte dla zwiedzających za darmo. Pula biletów na czarującą podróż po historii Polskiej Wódki jest jednak limitowana, Muzeum działa w reżimie sanitarnym i w każdej grupie zwiedzających może znaleźć się 10 osób. Zgodnie z obowiązującymi regulacjami pandemicznymi, do limitu nie wliczane są osoby zaszczepione. Uwaga - darmowe wejściówki chętni będą mogli odebrać jedynie na miejscu w recepcji Muzeum w Dniu Polskiej Wódki, więc warto przyjść chwilę wcześniej.

Więcej informacji na stronie: https://muzeumpolskiejwodki.pl/