Wygrana kucharzy z Hotelu Grand Sal****

Trzy niezwykłe autorskie dania w wykonaniu braci Michała i Dariusza Kuduk, podbiły serca jurorów II kopalnia-soli-wieliczka-aktualanosc-trendy-chef-30-kwietnia-2013_galeria1 Międzynarodowego Konkursu Kulinarnego Trendy Chef. 27 kwietnia w Bydgoszczy mistrzowie w swoim fachu popisywali się kunsztem i fantazją. Do kulinarnej rywalizacji stanęło osiem dwuosobowych ekip - z Polski, Niemiec i Szwecji. Ich zadaniem było przygotowanie w ciągu dwóch godzin zupy rybnej, głównego dania z kaczki i czekoladowego deseru. Nasi kucharze wykazali się niezwykłą odwagą i kreatywnością. Wyczarowane awangardowe dania na najwyższym poziomie zapewniły im zwycięstwo. Na pierwsze danie podali - halibuta w bulionie rybnym ze szparagami z krewetą w czarnym musie, drugie danie było równie smakowite - filet z kaczki z amarantusem w kremie balsamicznym z galaretką z malin w płatkach różowej stokrotki, a przysłowiową wisienkę na torcie stanowił deser fondant z czekoladową ziemią w oliwie z pestek dyni w pudrze z białej czekolady z lodami wiśniowo- bananowymi. Po ochłonięciu z wrażeń bracia Kuduk opowiedzieli nam za co się nawzajem cenią i jak rozpoczęła się ich wspólna kulinarna pasja.

Który to wasz wspólny konkurs?

Michał: Ósmy jeśli dobrze liczę.

Darek: Jesteś pewny?

W pojedynkę czy w ekipie, jak lepiej zdobywać trofea?

D: Pewnie, że w ekipie! Raźniej, jeden drugiego wspiera.

M: …a do tego stres jest mniejszy, świadomość, że ma się wsparcie, buduje poczucie pewności.

D: i wygrana smakuje podwójnie!

Czy w czasie rywalizacji jest miejsce na spory?

M: Na konkursie jesteśmy skupieni na tym co robimy. Mamy umowę, że milczymy.

D: Dopełniamy się podświadomie. Każdy z nas wyczuwa co ma robić - to plus braterskiej więzi.

Kłótnie mogłyby tylko zaszkodzić.

Jak to się stało, że we dwójkę wybraliście zawód kucharza?

M: Czułem, że to jest coś dla mnie, że w tym się sprawdzę. Patrzyłem jak gotuje moja mama i bardzo mi się to podobało. A gotowała i gotuje nadal przepysznie. To jej kuchnia ukształtowała moje podniebienie. Smaki z dzieciństwa pozostają we mnie do dziś. Darek jest o 6 lat młodszy, często się zdarzało, że musiałem coś dla niego przygotować do jedzenia. Pierwsze danie to była zwykła kaszka owsiana na mleku.

D: …te smaki (ze śmiechem) pobudziły moją wyobraźnię i postanowiłem pójść w ślady brata. Przez to nie miałem łatwo. W szkole gastronomicznej nie było dla mnie ulgowej taryfy.

Kto rządzi w kuchni?

M: W Hotelu Grand Sal**** mamy nad sobą szefa, więc jesteśmy sobie równi. W czasie konkursu młodszy słucha starszego.

D:…aczkolwiek…

M: No, nie zawsze słucha … (śmiech)

Czy praca z bratem jest cięższa?

D: Znane jest powiedzenie, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu… (Uśmiech) U nas tak nie jest, współpracuje się nam świetnie.

M: Pełna zgoda! Wnikliwi obserwatorzy twierdzą, że każdy z nas z osobna jest dobry, ale razem jesteśmy jak rozpędzony pociąg, który trudno zatrzymać. Uzupełniamy się w pomysłach, wykonaniu i inwencji. Jednym słowem, co dwie głowy to nie jedna!

Za co się cenicie nawzajem?

M: Podziwiam Darka opanowanie szczególnie na konkursach, gdy ja się trzęsę on zachowuje zimną krew.

D: Cenię pomysłowość i innowację Michała w zastosowaniu produktów i wyczarowaniu z nich niezwykłych, często zaskakujących elementów potrawy.

A czym wy kulinarnie się zaskakujecie!

D: Nie gotujemy dla siebie. Boimy się wzajemnej krytyki .(Uśmiech)

M: A tak na poważnie, to nie mamy specjalnie okazji by dla siebie gotować. No chyba, że w lecie. Sezon grillowy nasuwa nam różne proste kulinarne pomysły.

D: Muszę przyznać, twoja koza z rożna była wyśmienita. Sam bym jej lepiej nie przyrządził.

Wasze zawodowe największe życzenie?

Jednogłośnie Michał i Darek: Wygranie Kulinarnego Pucharu Polski!

Tego życzymy, a górnicza brać będzie trzymać kciuki.

kopalnia-soli-wieliczka-aktualanosc-trendy-chef-30-kwietnia-2013_3